piątek, 8 października 2010

Wspomnienie lata..

Pora podsumować okres letni, jesień rozpanoszyła się wokół,
powoli kończymy ten sezon ogrodniczy.
Myśląc o minionej wiośnie i lecie przychodzi mi do głowy
w sumie tylko jedna myśl..
Deszcz..
Ciągły deszcz i chłód.
Padało u nas cały maj, dzień w dzień, przerwa między deszczami
nie wynosiła więcej niż kilkanaście godzin.
Było tak do połowy czerwca.
Upalny lipiec dał odetchnąć i pozwolił rozwinąć się roślinom,
które potrzebowały słońca a od połowy sierpnia znów deszcz..
Do końca września z niewielkimi przerwami.
Trudny sezon dla róż, tym bardziej, że zima też nie była lekka i
sporo z nich przemarzło do granicy kopczyków.
Na wiosnę miałam dodatkowo obfitą inwazję mszyc, które za
nic miały moje opryski z czosnku i dwa dni po takim zabiegu
znów królowały w ogrodzie.
To, że ich tyle, to zasługa mrówek, ziemia w ogrodzie jest lekka,
piaszczysta, więc mrowisk jest mnóstwo.
Teraz właśnie mrówki robią swawole, kopce mam w korzeniach na
połowie róż, jak nie więcej, dochodzi do tego, że w kilka dni potrafią
zrobić kopiec na wysokość 20 cm w górę, oblepić pędy i oczywiście
niczym się nie przejmować.
Walka z nimi to jak z wiatrakami..
Tu je usunę, to się pojawiają w innym miejscu.
Pod inną różą.
Tyle mam różnych krzewów i bylin w ogrodzie a one nic ino do róż.

Mimo wszystko jakoś sobie radzimy, ja.. i mój powoli powstający ogród :)